Jeśli myślisz, że Twojemu dziecku odpowiada Snapchat, to się mylisz, mówi Sarah Gardner.
Dane te bezpośrednio obalają takie stwierdzenia
Opinię tę wyraziła The Heat Initiative, publikując wyniki nowego badania, w którym wzięło udział 1016 nastolatków. Co trzeci badany zetknął się z niebezpiecznymi treściami w ciągu zaledwie jednego tygodnia. Połowa respondentów napotkała problemy w ciągu roku. Niechciane wiadomości prywatne, znęcanie się, wyraźne zdjęcia. Sytuacja jest zła.
Główne ryzyko
– Niechciana komunikacja
– Znęcanie się
– Wiadomości o charakterze seksualnym
– Mowa nienawiści (co szósty)
– Alkohol lub narkotyki
– Przemoc lub samookaleczenie (mniej powszechne, ale obecne)
I tu jest hit: 40% niechcianych wiadomości wysyłają dorośli. Według Gardnera narzędzia bezpieczeństwa Snapchata są oszustwem.
Snapchat oczywiście się z tym nie zgadza. Rzecznik spółki zauważył, że w raporcie nie uwzględniono inwestycji w bezpieczeństwo. Chcą, abyś uwierzył, że zależy im na młodych użytkownikach. Według nich zainwestowali, że tak powiem, miliardy.
Interwencja prawna
Snapchat rozstrzygnął pozew w styczniu. Nastolatek twierdził, że aplikacja uzależnia i szkodzi jego zdrowiu psychicznemu. W odpowiedzi pojawiły się blokady rodzicielskie. Nowe funkcje zostały szybko wdrożone.
Ale Pew Research opowiada inną historię. Ich badanie wykazało, że nastolatki używają Snapchata do utrzymywania przyjaźni. Nie odnotowano tam żadnego spadku poziomu zdrowia psychicznego. Dwa sondaże, dwa zupełnie różne wnioski. Kto ma rację? Najprawdopodobniej wszystko jest bardziej skomplikowane.
W zeszłym roku Snapchat powiedział Kongresowi USA, że z jego aplikacji korzysta 20 milionów amerykańskich dzieci. To mnóstwo nieletnich, których trzeba chronić.
Jak dzieci reagują (czyli w żaden sposób)
44% ankietowanych nie widziało niczego niebezpiecznego. Cienki. Ale dla tych, którzy napotkali problemy? Większość po prostu zamykała aplikację. Lub ignorowane.
Gardner uważa to za przerażające.
Snapchat obecnie zrzuca winę na dzieci
Nastolatki się do tego przyzwyczajają. Blokują zamiast zgłaszać problemy. Organizacja Thorn już wcześniej zidentyfikowała ten wzorzec. Młodsi ludzie wolą po prostu „zablokować” problem, niż zgłosić go firmie.
Doktor Mitch Pristine rozumie sytuację. Bada wpływ technologii na mózg. Mówi, że rodzice potrzebują „realistycznego spojrzenia”.
Dzieci korzystają z mediów społecznościowych inaczej niż dorośli. To nie są tylko przyjaciele. To nie jest bezpieczny plac zabaw.
Problem z algorytmami
Doktor Brian Levine nie jest zaskoczony. Jest na właściwym miejscu. Brał udział w poprzednich projektach The Heat Initiative, chociaż nie brał udziału w tym badaniu.
Nie podoba mu się, jak aplikacje łączą dzieci i dorosłych za pomocą algorytmów.
Jeden na sześciu nastolatków stwierdził, że Snapchat pokazywał im nieznajomych. Nieznajomi, którzy wyglądali na dorosłych. Snapchat twierdzi, że konta są prywatne. Jest to w większości prawda. Musisz jednak ręcznie wyłączyć funkcję Znajdź znajomych. Ludzie nie czytają menu ustawień.
Levin zadaje proste pytanie. Gdzie jeszcze w społeczeństwie tak bardzo mieszamy dorosłych i dzieci? Nigdzie. Nie w prawdziwym życiu. Nie w metrze.
Wymaga skutecznej weryfikacji wieku. Szyfrowanie tylko dla dorosłych. Brak VPN dla dzieci. I kwestionuje podstawową funkcję: znikające wiadomości.
Jeśli ktoś szantażuje nastolatka, nie ma już żadnych dowodów. Ups. Zniknął.
Czy to jest bezpieczne? Levin twierdzi, że nie. Gardner zgadza się. Rodzice, miejcie oko na swoje ekrany. I Snapchat, próbuj mnie obalić.
Dane tam są. Oczekiwana zmiana. Lub po prostu kolejna aktualizacja.
