Iluzja decentralizacji w nowoczesnych technologiach

10

Internet miał być darmowy. Taka była obietnica. Zdecentralizowana sieć, w której żaden organ nie jest właścicielem kluczy. W teorii brzmi to dobrze. Ale rzeczywistość temu nie odpowiada.

Jeśli spojrzymy na to, dokąd dziś przepływają informacje i dokąd przepływają pieniądze, obraz się zmienia. Kilka firm przejęło kontrolę. Amazon, Meta i Google to nie tylko uczestnicy. Stanowią infrastrukturę. Reprezentują bezprecedensową koncentrację władzy nad życiem cyfrowym.

Ludzie często o tym zapominają. Sieć postrzegamy jako plac publiczny. Właściwie to bardziej przypomina prywatne centrum handlowe. Możesz chodzić tam i z powrotem, ale drzwi są ich własnością. Kontrolują czynsz. To oni decydują, kto zyskuje widoczność. To nie jest problem tylko dużych korporacji. To sprawa małej grupy organizacji, które dyktują warunki miliardom użytkowników.

Ale jest też druga strona medalu. Gatekeeperzy nie są tylko korporacyjni. Są także własnością rządu. W wielu krajach niektóre części Internetu są zablokowane. Cenzura nie jest błędem. Jest to cecha sposobu zarządzania siecią w niektórych regionach. Myślisz, że masz swobodny dostęp do wszystkiego. Nie jesteś naprawdę wolny.

Która instytucja ma zatem największy wpływ? Czy są to giganci technologii reklamowych czy podmioty rządowe? Granice się zacierają. Ideał decentralizacji zanika. Nadeszła rzeczywistość centralizacji.